Pomóż swojemu dziecku

Przedmałżeński seks był najbardziej przerażającym doświadczeniem mojego żyda. Nie było to wcale emocjonalnie satysfakcjonujące przeżycie — taką opinią zwodził mnie świat. Czułam się tak, jakby ktoś wydobył na wierzch moje wnętrzności i pozostawił moje serce bez opieki (…). Wiem, że Bóg przebaczył mi ten grzech, ale wiem także, że nigdy nie będę mogła odzyskać swojego dziewictwa. Drżę na myśl o dniu, w którym będę musiała powiedzieć mężczyźnie, którego pokocham i zapragnę poślubić, że nie jest jedynym, choć chciałabym, aby był (…). Wprowadziłam skazę w moje życie — skazę, której nigdy nie da się usunąć.

Monica

Młodzi ludzie przeżywają dzisiaj kryzys. Prawdopodobnie tak jak ja — ojciec czworga dzieci — chciałbyś, aby tak nie było. Może nawet wolisz udawać, że tak nie jest. Niczego to jednak nie zmieni. Jeżeli jako rodzice mamy pomóc naszym dzieciom — a możemy pomóc im w znacznej mierze — nie możemy chować głowy w piasek. Musimy poznać ten kryzys i zorientować się, co możemy zrobić, aby zwyciężyć w tej bitwie. O tym właśnie jest ta książka.

Kryzys, o którym mówię, to młodzieńczy dylemat seksualności. Jest to olbrzymi problem. W roku 1981 Instytut Guttmachera wykazał na podstawie przeprowadzonych badań, że przed osiągnięciem dwudziestego roku życia 81% nieżonatych mężczyzn i 60% niezamężnych kobiet współżyło seksualnie. Ci młodzi ludzie rozpoczynali aktywność seksualną już w wieku jedenastu lat. A było to w roku 1981! W ciągu ostatnich dwudziestu lat procent młodzieży podejmującej przedmałżeńskie współżycie seksualne wzrósł w szokujący sposób. Nie możemy zakładać, jako chrześcijańscy rodzice, że nasze dzieci są bezpieczne dzięki swej wierze i zaangażowaniu w kościele. Powinniśmy znać pewne fakty. Spośród dziewcząt mających „świadomość religijną” o 86% więcej — w stosunku do tych „nie mających świadomości religijnej” — uważa, że pozostanie dziewicą do małżeństwa jest ważne. Jednak spośród tych samych dziewcząt mających „świadomość religijną” najprawdopodobniej tylko 14% więcej — w stosunku do dziewcząt z drugiej grupy — zachowa dziewictwo do małżeństwa. Zaangażowanie w kościele nie jest więc gwarancją, że młoda osoba będzie wolna od presji popychającej młodzież do przedmałżeńskiego współżycia seksualnego.

Powinieneś także rozumieć, że nie tylko purytańsko nastawieni rodzice uważają wzrastającą aktywność seksualną nastolatków za problem. W ankiecie przeprowadzonej w roku 1986 przez czasopismo „Teenage” młodzi ludzie podali to jako ich główny dylemat. Inne problemy — narkomania, alkoholizm i samobójstwa — znalazły się według ich oceny poniżej kwestii przedmałżeńskich stosunków seksualnych. Aktywność seksualna nastolatków prowadzi do wielu problemów. Największym z nich jest ciąża nastolatek. Każdego roku ponad milion z nich zachodzi w ciążę. Cztery na pięć są niezamężne. Piętnastu lat nie ukończyło trzydzieści tysięcy dziewcząt. Z pomocy społecznej korzysta 70% niezamężnych, nastoletnich matek. Wiele z nich decyduje się na aborcję. Co więcej, spośród tych nastolatek, które wychodzą za mąż z powodu ciąży, 60% rozwiedzie się przed upływem pięciu lat. W ciągu dwóch następnych lat 60% z nich zajdzie ponownie w ciążę. Faktem oczywistym jest to, że życie wielu nastolatków — zarówno dziewcząt, jak i chłopców — jest rujnowane przez ciążę będącą rezultatem przedmałżeńskiego współżycia seksualnego.

Z powodu rozwiązłości rozprzestrzeniają się jak pożar. Kiła i rzeżączka nie zostały jeszcze zlikwidowane, a już rozprzestrzeniają się choroby nowo okryte: opryszczka, chlamydia i AIDS (zespół nabytego upośledzenia odporności). Federalne Centrum Kontroli Chorób w USA stwierdza, że znajdujemy się na skraju epidemii chorób wenerycznych. Mniej widoczne, ale równie realne, są inne negatywne konsekwencje przedmałżeńskiego współżycia seksualnego: poczucie winy, zły obraz siebie, poczucie bycia wyzyskanym, niepewność, czy przyszły współmałżonek zrozumie i przebaczy (jak u dziewczyny, której list cytowaliśmy na początku tego rozdziału), rozczarowanie seksem i ludźmi, a nawet przyszłym małżeństwem. Nic dziwnego, że młodzież sama dostrzega wagę tego problemu.

Jeżeli wszystkie te fakty powodują, że popadasz w rozpacz sądząc, że nic nie da się zrobić, aby zatrzymać tę falę, to nie upadaj na duchu. Rola rodzica nie jest łatwa, ale może być jednym z najcudowniejszych doświadczeń na ziemi. Istnieje dziś wiele spraw, w które ludzie się angażują. Często jednak nie są one czymś, za co warto cierpieć. Bycie rodzicem jest powodem do radości. Patrzenie na to, jak dzieci dorastają i rozwijają się, jest jedną z największych radości w życiu. Jako rodzice musimy się połączyć i nawzajem zachęcać. Moja motywacja do zdobywania wiedzy na temat roli rodzica, a także do napisania tej książki, pojawiła się w związku z narodzinami naszego trzeciego dziecka. Byłem na sali porodowej. Pielęgniarka podała mi Katie. Ogarnęła mnie panika, łzy zaczęły napływać mi do oczu. Wołałem do Boga: „Pomóż mi, znowu jestem rodzicem”. Nigdy nie uczyłem się, jak nim być. Moi rodzice się nie kochali. Nie mieli małżeństwa, lecz wspólną egzystencję. Ani razu nie widziałem, aby ojciec objął matkę albo spędzał z nią czas. Nie robił tego również ze mną. Nigdy nie doświadczyłem prawdziwego rodzicielstwa, dlatego tam — na sali porodowej — wpadłem w panikę. W rezultacie tego niepokoju zacząłem się modlić i prosić Boga, aby dał mi mądrość potrzebną do budowania rodziny, która będzie oddawać Mu cześć i chwałę.

Faktem oczywistym jest, że jako rodzice powinniśmy próbować pomagać naszym dzieciom. Nie możemy liczyć na nasze społeczeństwo, szkoły publiczne lub kościół, który bez nas niewiele może zrobić. My — rodzice — mamy obowiązek pomagać naszym dzieciom powiedzieć „nie” tym, którzy namawiają je do podjęcia przedmałżeńskiego współżycia seksualnego. Młodzi ludzie mogą zachowywać się tak, jakby nie chcieli naszej pomocy, ponieważ jedną z sił działających w życiu nastolatka jest dążenie do niezależności. Oddzielają się od rodziców, a to zazwyczaj oznacza też ich odrzucenie. Naszym zadaniem jest stopniowe uwalnianie nastolatków. Niezależnie od swego zachowania młodzi ludzie mówili wielokrotnie, że woleliby dowiadywać się o sprawach związanych z seksem od swoich rodziców.

Socjolog z Utah State University, odkrył, że im otwarcie] rodzice rozmawiają z nastolatkami na temat wartości i przekonań związanych z seksem, tym mniej są one aktywne seksualnie. Poza tym, jeżeli nastolatki dowiadują się o seksie od swoich rodziców, to rzadziej podejmują współżycie, niż gdy rozmawiają o tym z rówieśnikami. Najlepiej byłoby, gdyby nauka wartości i siły charakteru, która pomoże młodemu człowiekowi pozostać czystym moralnie, zaczynała się w bardzo wczesnym wieku. W książce tej omówimy to, czego należy uczyć w poszczególnych latach. Prawdę mówiąc, zorientowałem się, że należy rozpocząć wychowywanie nastolatka, zanim się urodzi. Chodzi mi o to, że jeszcze przed urodzeniem dziecka powinieneś przygotowywać się, aby być dla niego wzorem.

Jeśli twoje dziecko jest już nastolatkiem i wiesz, że nie zrobiłeś tego, co powinieneś, gdy było młodsze, nie jest jeszcze za późno, aby zacząć pracę. Będzie ona trudniejsza, niż byłaby, gdybyś zaczął wcześniej. Na pewno jednak możesz jeszcze coś zrobić. Napisałem tę książkę opierając się na nauce zawartej w Biblii, że seks jest wspaniałym darem od Boga, czymś cudownym, jeżeli jest elementem przenikniętego miłością związku małżeńskiego. W każdym innym kontekście jest czymś złym. Jest zły, ponieważ Bóg tak mówi. Już samo to powinno wystarczyć, ale jest zły także dlatego, że nieuchronnie prowadzi do szkód emocjonalnych i psychicznych. Najlepszą odpowiedzią na kryzys seksualny młodzieży nie jest więc lepsza edukacja seksualna — choć jest ważna. Rozwiązaniem nie jest też zakrojona na szeroką skalę dystrybucja prezerwatyw. Właściwym rozwiązaniem jest nauczenie młodych ludzi mówić „nie” presji podjęcia współżycia seksualnego i pokazanie im, że czekanie jest najlepszym wyborem, jakiego mogą dokonać. Powody czekania przez młodego człowieka z rozpoczęciem współżycia seksualnego szczegółowo przedstawiłem w książce „Dlaczego mam czekać?”. Podaję w niej trzydzieści siedem przyczyn powodujących, że młodzi ludzie decydują się na przedmałżeński seks, oraz dwadzieścia siedem powodów czekania.

W pierwszej przyjrzymy się przyczynom obecnego kryzysu, to znaczy presji wywieranej na dziecko, aby podjęło aktywność seksualną, oraz powodom jej ulegania. W drugiej części omówimy kilka kroków skutecznego niwelowania tych ostatnich oraz sposoby pomagania dziecku oparcia się tym naciskom. Jako rodzice jesteśmy odpowiedzialni za nasze dzieci. Jeżeli wiesz, że dziecko robi coś, czego nie powinno, możesz mieć silne poczucie winy, a nawet popaść w rozpacz. Pamiętajmy jednak o trzech faktach. Po pierwsze, dzieci po osiągnięciu wieku samodzielności są wolne pod względem moralnym. My możemy uczyć je wyznaczać granice, karcić i kochać je na wzór Boga. W końcu jednak nasze dzieci będą dokonywały własnych wyborów, włączając w to decyzję o podjęciu lub nie podjęciu aktywności seksualnej. Nie możemy podjąć tej decyzji za dzieci i nie jesteśmy za nią odpowiedzialni. Odpowiedzialne są dzieci. Nie oskarżaj więc siebie, gdy twoje dziecko dokonuje złych wyborów.